Menu

wtorek, 26 maja 2015

Od Moon cd Shadow'a

Nie wiem co się stało… Może Shadowowi na mnie zależało? Nagle basior wstał i podszedł do wyjścia.
-Shadow! Czekaj!- krzyknęłam.
Wszystkie wzroki zwróciły się ku nam. Basior odwrócił się i popatrzył na mnie pustym wzrokiem. 
-Ja…Ja po prostu mam ciężko w życiu… Przepraszam… Takim wzrokiem do tej pory patrzył na mnie tylko jeden wilk…- powiedziałam ze łzami w oczach.
-Jaki?- zapytał przytulając mnie.
-Amir…- wyszeptałam.
Wyszliśmy razem z restauracji i usiedliśmy przed nią.
-Może… Może opowiedz o tym wszystkim. Będzie Ci łatwiej...- odparł obejmując mnie ciągle.
-Gdy miałam dwa lata tata wygnał mnie z watahy. Byłam zrozpaczona. Od dawna wiedziała, że ojcu na mnie nie zależało, ale…ale moje mama? Nawet nie pisnęła słówkiem. W końcu przyzwyczaiłam się do życia w dziczy, samotnie. Zmeniłam się. Pewnego razu spotkałam basiora. Miał na imię Amir. Był do mnie podobny. Charakterem. Pokochałam go, a on mnie. Pewnego razu jak wygłupialiśmy się na łące wataha w której Amir sobie nagrabił zaatakowała nas. Ja zaczęłam walczyć, Amir też. Z tej walki mam tę pamiątkę.-pokazałam łapą na moje oko.
-Straciłam przytomność. Widziałam tylko, że zabierają gdzieś Amira. Obudziłam się następnego dnia. Ciało Amira znalazałm kilometr ode mnie. Wtedy wszystko, wszystko mi się zawaliło. Do tej pory na myśl o nim moje serce pęka z tęsknoty. Ostatnio byłam w Lodowej Jaskini. Tam z Nim pogadałam. I mi lepiej. I wtedy kiedy zaczęłam płakać to zobaczyłam napis na niebie z chmur. Było tam napisane, że on ze mną jest.- dokończyłam i zaczęłam szlochać.
Shadow przycisnął mnie do siebie. Dobrze mi z nim było. Płakałam tak z 10 minut po czym wyzwoliłam się delikatnie z uścisku Shadow’a.
-Lepiej już?- zapytał z lekkim, współczującym uśmiechem.
-Tak.- odparłam.

[Shadow ;D?]

Od Hiery do Sashy


-Nawet fajnie być w watasze-powiedziała.
Po dłuższej pogadance okazała się być do mnie strasznie podobna.Od zawsze była inna i też wychowała się sama.
-Wiem tylko nie wszyscy mnie akceptują.Wataha jest jakby podzielona.-stwierdziłam
-Mówisz to do wadery z trzema ogonami-prychnęła
Zaszłyśmy pod jej jaskinie.Była taka ogromna i pełno w niej było wody.
-Może przenocujesz u mnie zamiast ciągle w krzakach?-spytała.
-Nie dzięki.Wole spać na drzewach i obserwować Skrzydlate Basiory.
-No cóż,zajrzę po ciebie jutro.To Pa!
Poszłam na moje ulubione drzewo i ułożyłam się na gałęzi czekając na przedstawienie,gdy nagle ktoś szarpnął drzewem i spadłam.

<dołączy ktoś do mnie i sashy?>

Od Shadow'a CD Moon


Wadera gwałtownie się odwróciła, jakby zdenerwowana. Spojrzałem się na nią pytająco. Na języku już miałem słowo ,,Przepraszam''. Lecz coś mnie powstrzymywało. Czułem się jakby coś w środku mnie się rozrywało. Westchnąłem i spuściłem głowę. Dokończyłem w ciszy jedzenie. Wstałem. Zapłaciłem za kolację i podszedłem w ciszy do wyjścia. W mojej głowie była pustka. Lekko się odwróciłem i spojrzałem na Moon. Znów westchnąłem. Już wychodziłem gdy usłyszałem, że ktoś mnie woła:
- Shadow! Czekaj!...



<Moon? Sory, że tak późno, ale dopiero teraz miałem czas>

poniedziałek, 25 maja 2015

Od Anguy cd Tasi

-Ze mną? - Wadera wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
-Co zostawisz mnie samą? - Wadera zrobiła maślane oczy po czym roześmiała się-Chodź nikt nawet nie zauważy , że nas nie ma. Zdążymy nim ci się pozbierają! - Wskazała na naszą drużynę. Miała rację. Wszystkie wilki były wykończone , nawet Enkeli usiadła. Gdy wadery odchodziły Angua dojrzała jeszcze kontem oka , że En wyciąga mapę. Szybko okazało się , że zaświaty nie są zbyt gościnną karainą. Nie można było tu dojrzeć ani odrobiny życia. Ziemię pokrywała gruba warstwa pyłów , powietrze było gęste i pachniało siarką. Wszystko spowijała pomarańczowo-czerwona mgła. Ledwo można było dojrzeć zarys wielkich wulkanów , czuć jednak było gorąco jakie emitowała wrząca lawa.Tasira zakaszlała , widocznie nie służyło jej tutejsze powietrze. An natomiast mimo tego , że nie przejmowała się zbyt panującymi warunkami czuła dziwny niepokój . Czuła , że ktoś ją obserwuje i nie dawało jej to spokoju. Każdy krok poprzedała sprawdzeniem podłoża , zaniepokojiło to Tasi.
-Wszystko dobrze? - Powiedziała między kilkoma kaszlnięciami.
-Taaak ... Tylko , czy ty też ... ? - Nie zdążyła odpowiedzieć. Usłyszała za sobą szelest i nim się obróciła , potężna fala dźwiękowa odrzuciła ją i Tasirę kilka metrów dalej. Rozejrzała się zdezoriętowana . Nawet nie spojrzała na napastnika , tylko chwyciłam drugą waderę za łapę i ruszyła biegiem w stronę niewielkiej jaskini. Nie zwarzała na protesty przyjaciółki by stanąć do walki. Nie były na swoim terenie , przypomniało jej się ostrzeżenie Enkeli : "Nie atakuj tam nikogo An , to może się skończyć gorzej niż myślisz ... ". Za nimi rozległ się przeraźliwy ryk. Wadery wbiegły zdyszane do jaskini.
-Czekaj tu. Proszę ! Ja tylko sprawdzę ... ! - Powiedziała An przekrzykując hałas jaki rozlegał się na zewnątrz.
-A ja to co ? - Krzyknęła niezadowolona Tasi lecz An już nie było. Wadera zrobiła naburmuszoną minę gdy nagle zauwarzyła ... Wyjście z jaskini powoli zakrywała spływająca po ścianach lawa. Krzyknęła . Wszystkio wokoło poprostu zapłonęło! Ratowała się jedynie skrzydłami. Niestety pióra osmalone i nadpalone nie za dobrze nadawały się do latania. W desperacji zaczęła pruby ugaszenia ognia. Tym czasem Angua wychyliła się z za jednego z skalnych grzybów. Tuż obok niej stała wielka poczwara , co chwilę jej wielkie cielsko stawało w żywym ogniu. Besta warczała , węsząc w powietrzu. "Jestem jedynie łatwą przekąską , chyba nie często na nie tu trafiasz , co potworze ... ?". Zaśmiała się jak psychopata. Czuła każde uderzenie swego serca. Walczyć? Zawsze ! Napięła mięście i wbiła pazury w ziemie. Jej umysł zmienił się w watę cukrową. Znów wyrwał się jej ten dziwny chichot. Czuła jak rozszerzają się jej źrenice. Po prostu wyskoczyła z za skały. Potwór dostrzegł ją , błyskawicznie odwrócił się i skoczył. Angua wyminęła go i wbiła pazury w jego kark.zatrzęska się widząc krew na swych łapach . Nie zwarzając na ryki i pruby wyzwolenia się , przejechała pazurami po jego ciele od karku przez cały grzbiet. Pazury pozostawiły po sobie grube bruzdy. Całą krainą wstrząsnął ryk. Stwór jedną łapą chwycił waderę , drugą przygwoździł ją do ziemi. Ta bezskutecznie prubowała się wydostać szamocząc się i wyrywając. Dziwna powyginana dłoń zaczęła zaciskać się na jej gardle. An zaczęła dławić się. Gdy nagle ... potwór poprostu zmienił się w kamień , puźniej w lawę i rozpłynął się. Wiczyca podniosła się z ziemi zdziwiona , strzepując z sierści zastygającą skałę. Przed nią stała nieznana jej postać , zakrywał ją mrok.
-Wróg czy przyjaciel ? - Zapytała.
(Enkeli , może mi powiesz kto minie uratował :)

niedziela, 24 maja 2015

Od Shine'a CD Marry


- U mnie to było tak, że pracowałem w piekle jako strażnik. Cały dzień stać wyprostowanym, to nuda, więc postanowiłem uciec. Gdy otworzył portal, by przejść do innego wymiaru zostawił go otwartego, ja uciekłem. Nie panowałem nad tym i trafiłem tu... Na ziemię. On chce mnie zabić bym wypełnił przysięgę strażnika; ,,...Bedę ci wierny, aż do śmierci...'' - to ten grament o który chodzi. - Marry pokiwała głową. Westchnąłem.
- Widać oboje musimy cieszyć się życiem póki możemy...- powiedziała. Kiwnąłem głową na ,,tak''. 
- Marry, zaprowadzenia cię w pewne miejsce... Ok? 
- Ok... 
- Zamknij oczy! - nakazałem. Ona to zrobiła



<Marry? Sory, nie miałem czasu :P>

Od Artis CD Jal'a


Podeszłam do niego. Spojrzałam mu w oczy i położyłam się na łóżku.
- Tak... A to łóżko jest BARDZO wygodne... - wiedziałam co on kombinuje. Podszedł do mnie. Potem położył się obok mnie. 
- Rzeczywiście jest bardzo wygodne... - powiedział i przekręcił się w moją stronę. Uśmiechnęłam się. Potem zbliżył się do mnie i szepnął mi do ucha:


<Jal? default smiley :d>

Od Asuny


Nagle coś mnie obudziło . Bolała mnie głowa .
Udałam się na plażę mazeń . Było pięknie właśnie był wschud słońca było tak pięknie i 
malowniczo . Była cisza i spokuj wspominałam pięknie spędzone dni w tej watasze.
Nagle usłyszałam ten głos który mnie prześladował w tym lesie.Kto woła? , powiedziałam
nikogo nie było nikt się nie odezwał więc siedziałam na plaży dalej

( jakiegoś miłego wilka)

piątek, 22 maja 2015

Od Moon cd Jurija

Leniwie wlokłam się za basiorem.
„Czemu ja…?” pomyśałam.
Szliśmy lasem w ciszy. Rozglądałam się naokoło podziwiając jakie piękne mają tu lasy. Chociaż byłam już długo w watasze za każdym razem zachwycałam się jej pięknem.
-Fajne tu, nie?- zapytał.
-Tak przecudownie. Tereny tej watahy są najpiękniejsze.- odparłam.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie jaki błąd popełniłam. Teraz basior myślał, że się otworzyłam na rozmowę. Zamiast udzielić jakiejś zdawkowej odpowiedzie typu: „Mhm”, „tak”, „no”, to się ciut rozgadałam.
-Jak trafiłaś do watahy?- zapytał basior i podszedł do mnie.
Odeszłam od niego i przybrałam obojętną minę. 
-Normalnie.- mruknęłam.


[Jurij ;D?]

czwartek, 21 maja 2015

Od Jal cd Artis


Porozglądałem się. To była nawet przytulna jaskinia. Ciekawe kto tu mieszkał, może ktoś przychylny Alfie?. Oglądając to pomieszczenie skupiłem uwagę na waderę.Nie powiem, polubiłem ją. Dziewczyna- wypad na miasto, poszaleć , zrobić coś głupiego. Z wyglądu również może być. Młoda i szalona.
Wadera odwróciła się do mnie i chwyciła moje spojrzenie. Zmarszczyła brwi i wzruszyła ramionami w geście zapytania.
Mam pomysł na coś jeszcze głupszego i z fanem.
Podszedłem do niej bliżej i położyłem łapę na jej biodrze.
-Przytulne miejsce co?- Uśmiechnąłem się "uroczo".
Podniosła brew i również lekko się uśmiechnęła.
-Jal, co ty kombinujesz?- 
Co miałem powiedzieć?
-Jak dobrze widzę, gospodarza nie ma....- Mruknąłem niby znudzony.- A ... Mam pomysł również na coś głupiego i... Zabawnego.- Przybliżyłem się do niej i spojrzałem w oczy. Laski lecą na spojrzenie w oczy.
Zanim jednak pozwoliłem jej się odezwać, zostawiłem ją i poszedłem do drugiego pokoju.
-Ale ma ładną sypialnię! Rrrrrromantyczną! Ha Ha!- Zaśmiałem się zza ściany.


[Sorry za tak późny post, ale gdzieś poprzedni zaginął w innych >.<]

Od Moon cd Shadow'a

Zdziwiona łyknęłam czerwonego napoju zwanego winem.
„Hmm… Nawet niezłe. Trochę bardziej aromatyczne niż woda…” pomyślałam patrząc w kieliszek.
-No to co? Fajnie?- zapytał Shadow.
-Tak.- powiedziałam po chwili.
-To dobrze.- uśmiechnął się basior.
Po chwili przyszedł kelner i podał nam na talerze króliki. Ze smakiem wbiłam kły w zwierzę. Byłam głodna. Od rana nic nie jadłam. Kilka wilków poptrzyło się na mnie z niesmakiem. Nie obchodziło mnie za bardzo, ale zapytałam Shadow’a:
-Czy ja to jakoś źle jem?- zapytałam.
-Troszkę inaczej niż wszyscy! Ale co z tego!- odparł ze śmiechem.
Pokazłam mu język i dokończyłam królika.
-Chcesz jeszcze wina?- zapytał Shadow.
-Ymm… Czego? A tak, mogę.- odparłam.
Basior dolał mi wina.
-Nie czujesz się dziwnie?- zapytał.
-Nie dlaczego miałabym czuć się dziwnie?- zapytałam zaskoczona.
-No bo wiesz niektóre wilki głupieją po kilku kieliszkach alkocholu. Szczerze to pierwszy raz spotykam waderę, która miałaby mocną głowę do alkocholu!- odparł ze śmechem.
-Widzisz jestem wyjątkowa.- odparłam z uśmiechem.
-Tak… Jesteś wyjątkowa.- powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy.
„O nie tak mógł mi w oczy patrzeć TYLKO Amir!” pomyślałam.
Odwróciłam wzrok ze złością.

[Shadow ;3? Dopiero teraz miałam czas sry ;(]