Menu

Get your dropdown menu: profilki

Domena watahy

Domena watahy

poniedziałek, 20 października 2014

Od Viviego cd Mack'a "Wpieprzam sie w opo"

Usłyszał znajomy głos na plaży. Przeskoczył kilka razy przez polanę i zaklął słysząc strzelanie swoich kości. Stanął na piasku i ujrzał Safrinę z jakimś wilkiem.
Spokojnym truchtem podszedł do towarzystwa.
- kogo my tu mamy..- Zaczął wesoło ale jak zobaczył kwiaty i naszyjnik, zmienił ton głosu. Spojrzał podejrzliwie na Safrinę, która jedynie westchnęła i przewróciła oczami.
- Chłopie, co ty z tymi badylami masz zamiar zrobić?- Przystanął obok wilczycy. 


<Mack?>

Od Mack'a cd Safriny

Zmieszany i trochę odpowiedział :
- Chciałem dać ci ten naszyjnik i kwiaty - wyjąkał wiedząc że Safrina nie podziela jego uczucia i z lekka lekceważy .....


[Safrina ?]

Od Tasiry cd Viviego

-Bo dawno cię nie było-powiedziałam i spojrzałam na wilka
-A co tęskniłaś?-powiedział i wyszczerzył łobuzerski uśmiech odwracając się
-Pff ja? Ja za nikim nie tęsknie...-powiedziałam-Właściwie to mogę nawet tu zdechnąć i jakoś mi to nie przeszkadza...
-Mhm jasne widać to po tobie że tęskniłaś-powiedział
-Mów co chcesz ja wiem swoje-powiedziałam-A gdzie tak właściwie byłeś?-spytałam
Vi? Bo nudy :P

Od Safriny cd Mack'a

Gdy siedziałam w jaskini, jeden z posłańców przyniósł mi list od Mack'a. Westchnęłam ciężko i dość niechętnie poszłam na plaże, dobrze wiedząc co mnie tak czeka. Po paru minutach byłam na miejscu i rozejrzałam się szukając go. W oddali zobaczyłam wilka i podeszłam.
-Mów co chcesz wiedzieć - zaczęłam bez dalszych wstępów, lekko zmieszany wilk popatrzył na mnie i po chwili powiedział
-Chciałem tylko wiedzieć co się działo gdy mnie nie było... - wyjąkał
-Sierra zniknęła, straciłam ojca i brata i tyle, An ma szczeniaki - uśmiechnęłam się lekko - u Inez dużo się pozmieniało ale ja sama tego nei ogarniam hah... - parsknęłam - Viv gdzieś się zapodział.. - dodała bardziej do siebie
-Kto ?
-Emm.. w sumie może go kiedyś poznasz - zaśmiała sie sztucznie - coś jeszcze chcesz wiedzieć ? -ponagliła go trochę


<Mack ?>


Od Viviego "Powrót Na Wilcze Łono"


Deszcz lał
niemiłosiernie. Drzewa, wciąż były ozdobione złotymi i
czerwonymi liśćmi, lecz droga pod nimi zmieniła się w rzekę
błota. Vivi przekroczył granicę watahy, brodząc łapami w
uporczywym bagnie.
Jego brązowe oczy wbiły się w dal a na pysku
ciągle gościł uśmiech. Wciąż zachował swój zawadiacki
styl, lecz teraz jego wyraz miał lekko ponury charakterek. Stawiał
kroki twardo, rozważnie, ociężale. Jego futro było oblepione
błotem, brudem i krwią. Był wychudzony a sam kulał na lewą nogę
.
Podniósł łeb ku drzewu na którym spotkał
pierwszą wilczycę z tego stada. Usiadł pod nim uciekając przed
deszczem. Ciężkie krople spływały po jego pysku, ukazując kilka,
drobnych blizn. Płynęły ku jego szyi i plecach ,blizny i otarcia
do sznurów, mokre futro jakby przyklejone do żeber,dziwnie
pulsująca w oddechu pierś z wypływającą czarną posoką, gdzie
nie gdzie łyse miejsca a w nich jeszcze nie zasklepione rany.
Odetchnął głęboko z czym towarzyszył nagły atak kaszlu.Nagle
pogoda się zmieniła. Deszcz ustał a przez chmury zaczęło
ukazywać się słońce. Zamknął oczy.
Nagle usłyszał szelest
liści za swoimi plecami.
- Dzień dobry. Dawno się nie
widzieliśmy.- Rzekł nie odwracając głowy. Jego głos miał
nieprzyjemną chrypę i coś było czuć, że tak mu już
zostanie...


(Może być ktokolwiek... mrau.)

Od Necro cd Kaided

Przez sekundę myślałam,że jest pod wpływem jakiegoś uroku,ale to mi się nie zgadzało.
- A niby dlaczego? Dostarczyłaś mi świetnej rozrywki. - uśmiechnęłam się (a przynajmniej próbowałam) - I dzięki tobie mogłam przetestować magię w walce.
Mimowolnie wniknęłam jej w umysł. Co?! Jaka druga szansa? To ona pierwsza zaczęła! Ale dobra nie będę wszczynać bójki,w końcu to nie moja praca.
(Kaided?)

niedziela, 19 października 2014

Od Astrid cd Inuyashy

Poszłam w stronę wodospadu gdy doszłam usiadłam na brzegu i obmyłam ranę na karku.
-Ja mu jeszcze pokaże-powiedziałam sama do siebie. Popatrzyłam w tafle wody i myślałam nad czymś...
Po pewnym czasie wstałam i odeszłam od wodospadu.
-Lepiej żeby mie nikt nie widział w tym stanie...
Poszłam do swojej jaskini położyłam się i znów zaczęłam myśleć.


(Inuyasha?)

sobota, 18 października 2014

od Inuyasha

Stanąłem przed nią i zawarczałem.
- Mówiłem ci już, wynoś się z mojego terenu!
Astrid przybrała pozę do walki, zawarczała.
- Inne wilki tu przychodzą i nie masz z tym problemu.
- Bo inne wilki są inne od ciebie! - zakłapałem zębami ze złości.
Wadera wysunęła pazury a ja się rzuciłem. Ze skowytem sturlaliśmy się z górki. Gdy się stoczyliśmy docisnąłem ją do ziemi, aby nie mogła się uwolnić i zatopiłem zęby w jej karku. Wadera zaskowyczała. Nie mogła się ruszyć, chociaż ruszała łapami, ale to nic nie dawało. Byłem zbyt silny. Ale nagle ona zniknęła. Trzy minuty potem poczułem na szyi mocne ściśnięcie, jakby ktoś przegryzał mi gardło. To była Astrid. Ale nagle ją zobaczyłem. No tak, przecież ja umiem widzieć znikające wilki. Znowu, rzuciłem się na nią, zębami przygryzłem jej szyję.
- Rozumiesz? Nie ma tu dla ciebie miejsca - powiedziałem przytłumionym głosem, bowiem miałem w ustach pełno jej kłaków.
- A ty? Ty też nic nie rozumiesz... Tu przyjdzie dużo wilków, i któregoś dnia one się tobie odpłacą. Zobaczysz. Ja ci to obiecuję. - powiedziała po czym zniknęła. Wróciłem do swojej jaskini myśląc o tej walce, nie wiedziałem co dalej zrobić...

(Astrid?)

Od Mack'a "Do osoby blisko jemu sercu"

Po wysłaniu listu , poszedł na polnane pełną kwiatów,zerwał najpiękniejsze jakie były . Poszedł nad jezioro umył się dokładnie . Po swojej jaskini szukał czegoś pięknego ..... znalazł piękny kamień , zawiązał na łańcuszku .
(link do naszyjnika)

Poszedł na plaże Marzeń i czeka ,aż przyjdzie ta jedyna :
- Żeby przyszła - pomyślał 

[Safrina]?????

piątek, 17 października 2014

Od Katary do Shoguna

-Nie.- Odpowiedziała Astrid.
-Czy naprawdę jestem, aż tak odrażająca?- Spytałam sama siebie i nienajedzona poszłam do swojej jaskini.
Weszłam do jaskini i strasznie się zdziwiłam kiedy zobaczyłam tam wilka. Zorientowałam się, że to nie mój dom.
-Przepraszam, pomyliłam jaskinie. Jestem tutaj nowa więc nie miej mi za złe pomylenie jaskini. Już idę, bo pewnie zaraz mnie wygonisz lub zabijesz jak każdy.- Spuściłam głowę.
(Odpowiesz?)