piątek, 19 grudnia 2014

Od Katary cd. Valixy

Mianowicie przed nami leżała piękny półwysep. Nagle na środku plaży leżał martwy wilk. Szybko pobiegłyśmy w stronę wilka. Leżał w ogromnej kałuży krwi. Dotknęłam rany wilka i usłyszałam w głowie głosy. Nagle usłyszałam w głowie pisk konającego wilka.
- Valixy! Odsuń się! - odepchnęłam waderę na bok, a martwy wilk wstał.
Wilk przybił mnie do ziemi swoją ogromną łapą. Wtedy zmienił się w wielkiego potwora - Hermena.
- Katara! - Krzyczała wilczyca.
Hermen wziął mnie na rękę i zacisnął w pięści. Dusiłam się. Wtedy stałam się niewidzialna. Hermen puścił mnie i szukał na ziemi. Spostrzegł Valixy i zaczął biec w jej kierunku. Zaczęłam podgryzać jego nogi. Szukał mnie wszędzie i skakał. Odpuścił sobie, wszedł do wody i zniknął.
- Nic ci nie jest? - Spytała wadera.
- Nie. - Odparłam.
- On tutaj wróci. - Powiedziała Valixy.
- Tak, ale dotąd do kiedy go nie ma, postanowiłam się wyszaleć i zwiedzić to niesamowite miejsce.
Pobiegłam w stronę malutkiego lasku. Na pewno skrywa wiele tajemnic.
- To może ja pójdę z tobą? - spytała wilczyca.
- No to chodź. - Odparłam.
<Valixy????>

czwartek, 18 grudnia 2014

Od Valixy Do Katary

-I tak byś się nie zgodziła -powiedziałam.
-Skąd wiesz skoro jeszcze nie zapytałaś? -zapytała Katara.
-No bo wiem. Co powiesz na mały zakład?
-Jaki? 
-Ścigamy się do tamtego skrzyżowania. Jeżeli ja wygram zrobisz jedną rzecz, o którą cię poproszę.
-A co jeżeli ja wygram??
-Wtedy ja zrobię jedną rzecz, o którą ty mnie poprosisz.
-Okej, no to ścigajmy się.
-Trzy! Dwa! Jeden! Start!
Wystartowałyśmy. Biegłyśmy łeb w łeb. Już wysuwałam się na prowadzenie kiedy usłyszałam jakiś ni to krzyk ni to pisk. Szybko pobiegłam w tamtą stronę. Zapominając zupełnie o mojej wyprawie z Katarą. Nagle usłyszałam, że ktoś biegnie koło mnie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Katarę. Biegłyśmy dalej razem. Nagle stanęłyśmy jak wryte. Mianowicie przed nami leżał...

(Katara??)

środa, 17 grudnia 2014

Od Macka

Rozmyślałem na życiem . Mam Vane i dzieci , ale dalej czegoś mi brakuje . Wiem brakuje mi kumpla , ale kto mnie zrozumie . Byłem na klifie samotnika , rozmyślałem dalej . Vane to moja żona , ale potrzebuje kumpla z którym mógłbym tak szczerze porozmawiać . Miałem chęć polatać , ale przyszedł jakiś wilk .


[Ktoś ???]

wtorek, 16 grudnia 2014

Od Viviego cd Saf

Stanął obok wilczycy.
- Kimkolwiek jesteś, lepiej abyś jej nie wkurzał. A ty kochanie.- Odwrócił się do wilczycy.- Nie denerwuj się. To ja jestem tutaj do mordobicia. -
Saf spojrzała na niego oczami pełnymi wściekłości. Vi tylko zmarszczył brwi i pocałował ją w czoło.
- Dobra, zachowuj się tak jak na Alfę przystało.- Odwrócił się teraz spokojnie do Drago. -Zimna postawa, błyskawice w oczach. - Posłał buziaczka Saf i dał jej klapsa w tyłek aby się wyprostowała.- A ty.. Cóż, kojarzę cię, ale to chyba źle. Mogę wiedzieć o co chodzi w tej całej wrzawie? Czemu denerwujesz moją miłość?- Zmierzył wilka od łap do głów.-I czemu wyglądasz jak zmarnowana kopia pijanego Jaggera?A co najgorsze... Neh. - Rzucił wzrokiem na swoje blizny i na niego. Nope Nope Nope.

<Drago ?> 

Od Safriny cd Drago

Zmierzyłam go wzrokiem, w sumie niezbyt wierzyłam w to, że nagle do nas wrócił. Rozejrzałam się jakby szukając czyjegoś wsparcia, czując jakby coś we mnie skamieniało.
- Mój narzeczony gorzej wygląda po seksie ze mną - dodałam pod nosem z drwiącym uśmiechem, lecz na tyle głośno by usłyszał. Spojrzał na mnie jedynie lekko zaskoczony a w pustych oczach zobaczyłam coś na kształt pogardy. - Emm.. nawet nie próbuj teraz mi mówić że zachowuje się niewłaściwie. Wychowywałam się bez ojca i matki, która tuż po twoim odejściu dostała świra i zaczęła wszystko mordować. Potem przeszła w stan otępienia i depresji i wychodzi na to, że to ja więcej opiekowałam się nią niż ona mną. Kolejnym stadium jej zachować było używanie boskich mocy do błachostek, obiła wszystko żeby tylko ściagnąć na siebie jakieś niebezpieczeństwo. A na końcu znormalniała.. - westchnęłam cicho- Niestety dokładnie na 2 dni potem zaginęła. Zostałam sama. Na głowie mam watahę, męża i dzieci, bogów i ich durne kręgi mocy. Jesteś egoistą wiesz? I niby ty jesteś moim ojcem ? - parsknęła nie dowierzając. Zacisnęła łapy w pięści i próbowała się opanować. Mimo to czuła jak wszystko się w niej pali.
-Safina.. jestem twoim ojcem czy ci się to podoba czy nie
Przerwała mu machając łapą.
-Nie chcę tego słyszeć - zagotowała się jeszcze bardziej i ledwie opanowywała dawno ukrytą irytacje i gniew wobec Drago - Olałeś nas po prostu nas olałeś
Nagle nad rzekę przybiegł Vivien.
-Kochanie mam taką... sprawę - zmierzył mnie i Drago lodowatym spojrzeniem a widząc że ledwo się powstrzymuje podszedł i złapał mnie za łapę - co się dzieje ?

<Vivien ? Drago ? >

Od Drago cd Sierra

Spacerowałem sobie jak to by nazwać po całym świecie. Co dziennie wyglądając coraz gorzej . Moje futro wypadło a blizny po płaczu były bardzo widoczne tak jka te po walce. Moje pazury były tępe. Oczy były bez iskry. Każdy ruch nogą czy ogonem przyprawiał mnie o ból. Tęskiniłem za Sierrą. Postanowiłem odwiedzić ja , ale no przecież nie w takimstanie... ehh założyłem na siebie płaszcz , by przykryć swoje okropne ciało... Ruszyłem w daleką podróż . Gdy ujżałem ją jak rozmawia z Safriną nie miałem odwagi podejść . Schowałem sie za drzewem.. Musiałem kedyś do niej podejść. ALe nie dzis... Ucieklem. Choć nie pozwalały mi na to nogi to biegłem ile sił, chodź wolno . Gdy stanełem daleko poza granicami watahy padłem. Bolało mnie całe ciało. Nagle zaczał padać deszcz... Patrzyłem jak kapie .W moich oczach przeleciały mi przeżycia z Sierrą .Wstałem i postanowiłem napisac list. Gdy to zrobiłem pocichu poszedłem do jej jaskini i przypiełem go do ściany . Odeszłem . W liście było :
,, Kochana Sierro....
Przez ten ból w którym nie mogę ciebie ujrzeć moje oczy , dusza i serce płacze... Chciałem stoba porozmawiać oko w oko lecz... nie chciałem ci pokazywać jak strasznie teraz wygladam... wiec napisałem ten list... bo to ostatnie pożegnanie przed moją śmiercią.. napisałem dla ciebie piosenkę :

Muszę być twardy

Muszę działać, muszę dalej walczyć

Nie mogę się poddać

Chcę by nasza zgoda wciąż trwała

Otwórz się na prawdę, którą odrzucasz

Ulegnij grze

W której ukrywasz sens



Dokąd mnie zabierasz?

Nie ponoszę winy

Chcę żebyś jeszcze raz mnie zechciała



Czy to pragnienie

A może to co do ciebie czuję to miłość?

Chcę pragnąć

Bo tylko twoja miłość wprowadza mnie w nałóg



Dodaj mi siły

Chcę ci pokazać co tracisz

Czy wystarczająco wzbudzam zazdrość mężczyzn wokół ciebie?



Dokąd mnie zabierasz?

Nie ponoszę winy

Chcę żebyś jeszcze raz mnie zechciała



Czy to pragnienie

A może to co do ciebie czuję to miłość?

Chcę pragnąć

Bo tylko twoja miłość wprowadza mnie w nałóg



Czy to pragnienie

A może to co do ciebie czuję to miłość?

Chcę pragnąć

Chcę wiedzieć co jesteś skłonna poświęcić



Wiesz że jestem twój, uwięziłaś mnie

Mówisz że chcesz mnie, potrzebujesz teraz tego

Wiesz że jestem twój, uwięziłaś mnie

Mówisz że chcesz mnie teraz



Czy to pragnienie

A może to co do ciebie czuję to miłość?

Chcę pragnąć

Bo tylko twoja miłość wprowadza mnie w nałóg



Czy to pragnienie

A może to co do ciebie czuję to miłość?

Chcę pragnąć

Chcę wiedzieć co jesteś skłonna poświęcić
                     

To bym ci ją kiedyś  zaśpiewal lecz nie pozwala na to mój stan.... Przepraszam cie za wszystko co zrobiłem...Nie mogę zapomnieć o tobie...i nigdy zapewne nie zapomne... ''
Żegnaj Sierra....

Sierra??

Od Drago cd Safriny

- to już z własną córką nie można pogadać - odparłem
Ona sie odwróciła i ujżała mnie w okropnym stanie. Jakbym nie jadł i nie pił przez wiele lat . Od łez na buzi zostały aż blizy już nie wspomne o sierści której nie miałem . Były tylko blizny po walkach które stoczyłem by przetrwać . Ona nie mogła wyksztusić słowa .
-po tym jak twoja matak powiedziała z enie chce mnie znać odszedłem i pogrążyłem się w żalu.... przestałem żyć . Jestem teaz wrakiem wilka czekam tylko na śmierć.. ale przed zgonem chciałbym pożegnać się z dziećmi.... - odparłem i powoli usiadłam kości strzykały przy siadaniu .Lekko zmarszczyłem czoło ponieważ bolało jak siadałem . Safrina usiadła.
Popatrzyłem na nią oczami bez iskry życia .
Safrina ?

Od Katary cd. Valixy

Poszłyśmy w stronę lasu.
-Wiesz co? Jesteś inna niż wszyscy. - powiedziała Valixy.
Spojrzałam na Valixy. Stanęłam i wpatrywałam się w nią ok. 2 minuty. Zauważyłam, że teraz wstydzi się tego co powiedziała. Nagle wybuchnęłam śmiechem. Poszłyśmy dalej.
-Wiedziałam! - krzyknęłam.
-Co wiedziałaś? - spytała zmieszana wadera.
-Że jestem inna niż wszyscy. Wszyscy mi tak mówią, ale co w związku z tym, że jestem inna? - spytałam.
-Nic już... - Valixy wyraźnie posmutniała.
-Nie bądź smutas. Powiedz... - podciągnęłam usta Valixy tak, że wyglądała teraz  jakby była uśmiechnięta.
-Ach... - Valixy odetchnęła.
Zatrzymałyśmy się. Zaczęłam śpiewać i tańczyć do tej piosenki : 



Moje ruchy były po prostu "zabójcze". Podczas śpiewania tańczyłam razem z Valixy. Po piosence wadera była już uśmiechnięta.
-To jak powiesz mi wreszcie? - spytałam.
-No dobra. - odparła.
Powędrowałyśmy dalej do lasu. Nagle droga, którą szłyśmy rozdzieliła się na dwie. Na środku był znak, który mówił, że po prawej jest droga do Magicznej Bramy, a po lewej Plaża Zabojców. Skręciłyśmy w lewo.
-To mów co tam chciałaś powiedzieć. - powiedziałam.
-Mam pytanie.
-Wal.
-Czy chciałabyś być moją przy....
Valixy nie dokończyła, bo nad nami zaczęła przelatywać chmara nietoperzy. Kiedy nietoperze leciały nad nami przy okazji podgryzały nas. Niby takie małe ząbki, a bolało okropnie.
-Szybko! Schowajmy się tam! - złapałam Valixy za łapę i pognałyśmy w stronę nory. Weszłyśmy do norki i zamknęłyśmy ją wielkim kamieniem. Nagle usłyszałam jakiś dziwny odgłos.
-Na szczęście to tylko nasze brzuchy. - zażartowała wadera.
-Dobrze, tutaj już nic nie powinno ci przeszkodzić w tym pytaniu. Pytaj. - powiedziałam. - Oczywiście, jeśli myślisz, że to nie odpowiednia chwila na pytanie, to nie musisz pytać.
<Valixy?>

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od Valixy do Katary

-Hmm... Okej zgadzam się -powiedziałam i po chwili dodałam. -Ale mam lepszy pomysł. Co powiedziałabyś na wyprawę Plaży Zabójców?
-Okej. Ale dlaczego akurat tam? -zapytała Katara.
-Wiesz... Od dłuższego czasu mam ogromną ochotę sprawdzić czy te legendy o Hermenie są prawdziwe.
-Dobra to ja lecę i wieczorem wyruszamy.
-Okej.
Siedziałam i rozmyślałam jak tam będzie. W końcu moje myśli zeszły na inny tor. Ostatnio zauważyłam, że Katara jest inna niż wszyscy. Może mogłybyśmy zostać przyjaciółkami.
-Cześć! -usłyszałam uradowany głos wilczycy.
-No to co? Idziemy? -zapytałam.
-Idziemy.

(Katara??)

Od Safriny

Spacerowałam nad jeziorem rozmyślając o tym co się wydarzyło. Moja smoczyca leciała tuż nade mną kontrolując sytuacje. W sumie nic się nie działo. Od dawna nic się nie dzieje. Żadnych wojen ataków... nic kompletna nuda. Jedyną rozrywką jaką mi dano jest zajebisty seks z mężem. Ah... no i zapomniałabym o dzieciach, tak one już wystarczająco zapewnią nam dużo zabawy. Zaśmiałam się cicho pod nosem i zatrzymałam tuż przy linii wody. Przyglądając się spokojnej tafli wody przywołałam gestem smoczyce. Ta jednak zamiast wylądować pofrunęła w stronę drzew pare metrów od nas. Po paru minutach przywlokła tuż pod moje łapy wilka. Uniosłam brew i poirytowana warknęłam na postać która powoli podnosiła się z ziemi. Wrogo nastawiona Scary (smoczyca) usiadła obok na ziemi i przyglądała się prześladowcy.
-Jeśli jeszcze raz będziesz mnie śledził rozkażę jej cię zabić - kiwnęłam głową w stronę towarzyski a ta odleciała. Odwróciłam się z powrotem w stronę wody i westchnęłam cicho - Czego chcesz?

<Któż jest tym tajemniczym wilkiem ? >