Menu

Get your dropdown menu: profilki

Domena watahy

Domena watahy

piątek, 31 października 2014

Od Zuki - poszukiwania sprawcy

Usiadłam pod drzewem. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To COŚ porwało Glasa. Nie można było tego tak zostawić. Zmieniłam się w wilka i ruszyłam po zapachu potwora. Po chwili zobaczyłam go jak stoi trzymając jeszcze żywego Glasa w jednej łapie. Teraz był jeszcze jeden problem. Jak go stamtąd wyrwać. Zakradłam się od tyłu. Potwór najwyraźniej mnie usłyszał, bo odwrócił się i splunął jakimś płynem w mój pysk. To dlatego gdy się denerwuję ukazuje mi się rana. Poczułam okropny ból. Czułam, jak kwas tworzy mi wgłębienia w pysku, jak wyżera sierść i skórę. Po chwili rana przestała się tworzyć, lecz jeszcze parowała i syczała. Rzuciłam się na bestię, która wydrapała mi kolejną ranę w boku. Zaczęła uciekać z Glasem w łapie. Pobiegłam za nią czując jak rana na boku rozszerza się pod wpływem ostrych ruchów.
-Szybkie te bydle - pomyślałam.
W końcu to coś zniknęło mi z oczu. Stanęłam ciężko dysząc. Po chwili upadłam nieprzytomna.
Ktoś?

czwartek, 30 października 2014

Od Katary do Shoguna

-To jest niezwykłe. Taka nagła zmiana yyyyy... no... siebie.-wyjąkałam.
-Zgadzam się.-powiedział.
Starałam nie poznać po sobie tego, że jest mi bardzo przyjemnie. Dziwne, ponieważ ogień ogrzewał mnie nie tylko mnie z zewnątrz, ale i wewnątrz. Nie wytrzymałam, westchnęłam przyjemnie i położyłam się na plecach. Na pysku Shoguna pojawił się lekki uśmieszek, który ledwo można było spostrzec. Szybko przypomniałam sobie o manierach i usiadłam.
-Widzę, że nie miałaś zbytniego kontaktu z ciepłem?-spytał.
-Niestety.- spojrzałam na ogień- Wracając do tematu. Nie dziwi Cię to, że zmieniłeś się dopiero jak wróciłeś na tereny watahy?
(Shogun?)

Od Safriny cd Mack'a

Patrzyłam na wilka jak na idiotę. Potem przeniosłam wzrok na Viviego który również nic z tego nie ogarniał. Westchnęłam cicho. Odsunęła się od wilka na odległość 4 metrów i przybrała chłodną twarz Alphy. Stałam się wyższa i jakby silniejsza, emanowała ze mnie obojętność. Viv wiedział chyba co się kroi bo sam cofnął się z lekkim uśmieszkiem. Patrzyłam z góry na Mack'a i po chwili powiedziałam.
-Rozmawiasz z Alphą, nie z wilkiem którego znasz, nie przeszliśmy na "ty" i okazujesz właśnie brak szacunku swoją propozycją . Wróć tam skąd przybyłeś lub pokłoń się i więcej nie wchodź mi w drogę. Ile razy w swoim życiu odezwałeś się do mnie? I jak w ogóle śmiesz mówić że "zakochałeś się we mnie od pierwszego wejrzenia". Nie znasz mnie więc nie oceniaj - Podeszłam pare kroków i warcząc mu prosto do ucha wysyczałam- I nigdy nie porównuj mnie do Sierry
-Wyba...- zaczął lecz mu przerwałam
-Milcz - warknęłam i patrzyłam na niego czekając na jego wybór - Znajdź sobie kogoś kto jest w twoim typie nie startuj od razu do wyższej półki

Przestraszony wilk pod działaniem mojej magii szybko ukłonił się i odbiegł. Przeniosłam swój wzrok na Viviego.
-Ja też mam się ukłonić ? - zaśmiał się wilk i podszedł do mnie, nie zwracając w ogóle uwagi na moją chłodną obojętność. Przewróciłam oczami i sama zaśmiałam się cicho
-Nie, ty nie - parsknęłam

<Viv ? dopowiesz coś ? >

Od Shoguna cd Katary

Westchnąłem ciężko i usiadłem. 
- No więc tak... Od czego by tu zacząć... - mruknąłem - Zmieniłem się dopiero w tej watasze i to dość niedawno. Jak to ludzie nazywają?, ach tak śmierć kliniczna.
Oczy Katary zrobiły się wielkie jak spodki od herbaty.
- Tak, przeżyłem śmierć kliniczną. - Odwróciłem się do niej bokiem i pokazałem znamię w kształcie czaszki - Ale to jest historia przyczynowo - skutkowa i zaczyna się chyba z kilka miesięcy temu,więc przepraszam ale o niej nie opowiem. 
Wadera uniosła brew i zatrzęsła się.
- Zimno? - spytałem - Ignis!
W kamiennym kominku zatrzaskał wesoło ogień. Katara ogrzana i zadowolona położyła się na derce jeleniej. 
-Wkrótce po powrocie na teren watahy zacząłem się zmieniać. Futro ( wcześniej białe jak śnieg) szarzało,aż wreszcie stało się całkiem czarne, skrzydła się wydłużyły, drugi ogon gdzieś się zgubił,a uszy i pysk skróciły się, oczy stały się złote.
( Katara?)

środa, 29 października 2014

Od Katary do Shoguna

Zdziwiłam się kiedy Shogun powiedział, że kiedyś nie był taki jak teraz.
-Jak to? Co się stało?- przypadkiem zadałam o pytanie za dużo.
Shogun lekko zmieszany westchnął.
-Moja historia jest inna niż wszystkie - powiedział po czym odłożył książkę na miejsce.
-Przepraszam, że jestem taka ciekawska, ale możesz ją opowiedzieć?
(Shogun? Sorki, że dopiero teraz, ale wiesz wena)

Od Shoguna - Sam?

Czas upływał mi szybko na niańczeniu Operah i treningach z nim. W końcu by zatrzymać tą karuzelę wysłałem synka gdzieś na daleki spacer. Miałem kupę wolnego czasu, tylko co z nim zrobić? Bez pomysłu powlokłem się nad piękny strumyk który odkryłem niedawno.
Krystalicznie czysta woda przelewała się i chlupała ilekroć natrafiała na jakąś przeszkodę. Swoją uwagę skupiłem  jednak na porośniętym różnokolorowymi porostami kamieniu wapiennym siedziała mała jaszczurka z niebieskim ogonkiem.
Mały gad zamrugał oczkami, rozejrzał się i wlazł pod kamień. Zaciekawiony nagłym zniknięciem jaszczurki przeskoczyłem strumień i znalazłem się na skale,na której jeszcze chwilkę temu siedziała mała gadzinka. Ostrożnie spojrzałem pod głaz. Pod skałką widniała spora dziura,przez którą zdołałbym się przecisnąć. Po krótkim zastanowieniu wlazłem do otworu. Otoczyła mnie ciemność. Macałem delikatnie łapą po podłożu. Piasek. Mnóstwo piasku.Ostrożnie stawiając łapy szedłem w kierunku,z którego dochodził nagle objawiony plusk. Nagle jasne światło oślepiło mnie na moment i stałem teraz na drzewie zupełnie w innym miejscu, a przede mną.... jaszczurka z niebieskim ogonkiem.

Od Mack'a do Safriny i Viviego

-Słucham - odpowiedziała Safrina .
-Ale nie przy nim , nie przy Vivim - powiedział ze smutkiem Mack , bo wiedział że i tak już koniec . Safrina i Vivi to narzeczeństwo , ale i tak jej powiedział co spotkało go w podróży .
-Noc przed podróżą poszedłem nad rzekę się napić . Wtedy zobaczyłem wilka..... ale to nie był wilk z naszej watahy , ani to nie był zwykły wilk . Nie rozpoznałem go ale powiedział :
- Twój brat Brail i twoja siostra , mnie przyzywają i chcą ci powiedzieć : Mack my umieramy , pamiętasz to Mroczny mówił ...... Nie szukaj nasz tylko szukaj swojej "miłości od pierwszego wejrzenia " i się nie martw nie umrzesz , bo poświęciliśmy się dla ciebie . Mroczny się zgodził , ale pod jednym warunkiem masz tej pierwszej miłości powiesz całą prawdę . A dostaniesz to co nie chętnie odda Mroczny tobie  .
I wilk znikł .
Nie posłuchałem ich i poszedłem ich szukać . Szukałem i szukałem ....................... i nic. Pewnej zimne , wietrznej nocy była burza . Bardzo mocno wiał wiatr . Poturbowało mnie średnie drzewo . Straciłem przytomność . Widziałem w dali wilka
była podobna do Sierry , ale nie mogła być to ona . I wtedy straciłem przytomność.Kiedy się obudziłem się byłem przy watasze .
Safrino , że jesteś moją "miłością od pierwszego wejrzenia " powiem ci całą prawdę . Wtedy na cmentarzu Mroczny mi powiedział , że jeśli nie znajdziemy miłości zginiemy . Ale Brail i siostra poświęcili się dla mnie więc będę żyć . - Mack powiedział już całą prawdę.
Wtedy zaczęła trząść się Ziemia i zaczął wiać wiatr , było słychać głos muwiący : Spełniłeś warunek , oddaje ci to co niechętnie chce dać , moje moce są twoje .
Wszystko ucichło .
Mack powiedział do Safriny i Viviego :
-Przepraszam , nie wiedziałem , że ty Satrino zaręczyłaś się z Vivim , nie będę ciebie odbijać Viviemu , bo i tak bym miał wroga w Vivim , mnie Safrino nie kochasz , ale trochę lubisz . Proszę , żeby przynajmniej byłbym twoim dobrym przyjacielem . Gratulacje na nowej drodze życia Safrino .

[Safrina , Vivi ??? trochę się rozpisałam XD]

wtorek, 28 października 2014

Od Safriny cd Viviena i Mack'a

Oblodzona biblioteka, sople lodu zwisające z każdej półki. Brr.. Znalazłam to czego potrzebowałam dopiero po paru godzinach w tych męczarniach, nie wiem jak Sierra tu wytrzymuje. Wyszłam przemarznięta trzymając parę świstków, które mają nam pomóc. Zaniosłam je do jaskini Viviego ale nie było go.  Zostawiłam je na regale i poszłam do lasu. Wciąż czułam zimno po wizycie w bibliotece.
-Super jeszcze się pochoruje ... - parsknęłam pod nosem
W oddali zobaczyłam dwa wilki, szły w moja stronę . Rozpoznałam Viviena i Mack'a. Ciekawe o co znowu poszło.. przewróciłam oczami. Gdy tylko podeszli już sama wiedziałam czego chcą. Viv przyglądał mi się z przymrużonymi oczami na oc zareagowałam chichotem.
-Safrina muszę ci coś powiedzieć.... - zaczął Mack, przerywając cisze

<Piszcieeee dalej >

Od Viviego :* cd Mack'a

Spojrzał na niego zaciekawiony. Potarł brodę i zmarszczył brwi.
-Wiesz.. Chciałbym ci oszczędzić bólu ale sam się prosisz.- Dodał patrząc się na niego jak na kawałek zgniłego mięsa.
-Safrina nie będzie tobą..
-Ale.-Przerwał mu Mack.
-Daj mi dokończyć.-Podniósł łapę.- Jesteśmy z Safriną zaręczeni, więc jak widzisz, to coś więcej niż myślisz. - Powiedział lekko wkurzony.-Więc zrozum idioto, że nawet jak zechcesz walczyć przegrasz. Obrzydza mnie sama myśl że marzysz aby położyć swe ohydne łapska na jej pięknym ciele... które wygina się dla mnie co wieczór.- Wstał i obszedł wilka. (Więc wilk został przez Viviego...? :D)
-Ale Safrina jest dorosła. Sama zdecyduje, ale chyba oboje znamy wynik.- Dodał przewracając oczami. Mówił spokojnie lecz lekko głos mu drżał. Odkaszlnął po chwili i dodał na koniec.
- A ta ciekawa informacja.. Nie interesuje mnie to. Mógłbyś nawet ujrzeć apokalipsę, same dno Pustki.. Właściwie to sam to widziałem i najlepiej tam jest.- Dodał przerywając sam sobie.- Mógłbyś nawet zobaczyć ubraną Miley Cyrus albo kurewski trójkącik z moją teściową Sierrą , prawiczkiem Kazu i japońskim bocu no pico*. Ale i tak mnie to nie będzie obchodziło. Obchodzi mnie tylko to, że to ja będę jedynym ,prawowitym panem łoża Safriny. - Poszedł przodem.
-Ale jak nie chcesz wierzyć mua, to chodźmy do "naszej miłości"- Dodał z przekąsem.
Jego towarzysz rozmowy Mack słuchał go uważnie.
-A więc dobrze, porozmawiajmy od razu z Safriną.- Dodał i poszedł dumnie przodem.


* NIE OGLĄDAJCIE TEGO, TO JEST PASKUDNE W WUJA
< SAAAAF>

od Mack'a do Vivi

Wściekły Mack prawie się nie rzucił się na Vivi , ale bitwę przełoży na kiedy indziej i powiedział :
-he ...... wiesz co jesteś zabawny trochę , ja o Safrinę będę walczyć , bo kiedy mnie nie było widziałem coś co muszę jej powiedzieć , i tobie też powiem , ale zakopmy topór wojenny i mnie wysłuchaj , dodrze ?
-

[Vivi ? oj bedzie się działo w tych opowiadaniach , Vivi kontynuacje napisz do mnie na gmaila doniaimoniamy@gmail.com lub na horwse donia2601 ]